środa, 28 maja 2014

Rozdział 3.


   Akurat obok niej stał Waster z dwójką innych chłopaków.
- No świetnie. - Pomyślałam
Podeszłam do szafki, żeby odłożyć książki. Spojrzałam na chwilę w stronę Wastera, który był zajęty rozmową z kolegami. Dziewczyny przechodzące obok dosłownie rozbierały go wzrokiem.
Nie dziwię im się, bo Niall jest jednym z przystojniejszych chłopaków w tej szkole, którego do tej pory widziałam. Szkoda, że nie jest też taki wspaniały z charakteru. jego pewność siebie mnie irytuje.
- Maggie, jeśli nie możesz się na mnie napatrzeć to umówmy się po szkole. Wtedy będziesz miała mnie na wyłączność. - Z przemyśleń wyrwał mnie głos Wastera.
- Gamoń.- Powiedziałam chicho.
- Ale lubisz tego gamonia. - Odrzekł.
Zignorowałam go. Czułam jak moje policzki zaczynają się czerwienić. Ugh... Nienawidzę go. Jestem prawie pewna, że nie da mi spokoju.
Zadzwonił dzwonek na lekcje, więc udałam się na biologię.

Kolejne lekcje mijały ciekawiej niż pierwsza. Może dlatego, że Waster nie odzywał się do mnie?
Tak, wydaje mi się, że to był powód mojego zainteresowania się lekcją.

Wracając ze szkoły planowałam sobie popołudnie. Chciałabym dokładniej poznać Mullingar. Może poproszę o to Anne? Jeśli się nie zgodzi to najwyżej spędzę kolejny dzień na czytaniu książek.

                                        Nagle obok mnie zatrzymał się czarny Land Rover.
- Może podwieźć Cię do domu? - Z okna wychylił się Waster.
- Może jednak nie? - Odpowiedziałam.
- Wiem, że marzysz o tym, abym zawiózł Cię do domu, więc nie zgrywaj nieśmiałej. - Oznajmił.
- Jedyne o czym teraz marzę to to, abyś dał mi spokój. - Powiedziałam.
- Rano się do mnie przytulałaś, a teraz udajesz, że się nie znamy. Ahh... Te kobiety. - Zaśmiał się Niall.
- Odwal się ode mnie gamoniu. - Powiedziałam poirytowana.
- A może jednak nie? - Przedrzeźniał mnie.
- Jak długo masz zamiar za mną jeździć? - Zapytałam.
- Dopóki nie wsiądziesz ze mną do tego auta. Naprawdę wolę jeździć z tobą, niż za tobą.
- Obawiam się, że jednak będziesz musiał przyzwyczaić się do jeżdżenia za mną. - Powiedziałam idąc przed siebie.
- Uwierz mi, że nie. Mój urok osobisty zadziała na każdą. - Oznajmił.
- Mówił Ci ktoś kiedyś, że jesteś głupi? Dziwię się jak twój ojciec z Tobą wytrzymuje. - Odrzekłam zdenerwowana.
- Nie pozwalaj sobie za dużo. Jeszcze nie wiesz z kim masz do czynienia. - Podniósł swój ton głosu, a jego oczy pociemniały.
- Tak, wiem. Z syneczkiem tatusia, lowelasem i hm... skoro masz swój gang to pewnie też ćpunem. - Powiedziałam.
Po chwili pożałowałam swoich słów. Zdenerwowany Niall wysiadł z samochodu.
- Słochaj. Nie masz prawa nazywać mnie ćpunem i synalkiem tatusia. Nie wiesz jak wygląda moje życie głupia debilko zapatrzona w siebie, a teraz właź do tego auta, póki jeszcze jestem dla Ciebie miły. - Mówił szarpiąc mnie za nadgarstki.
- Puść mnie kretynie to boli. - Powiedziałam wystraszona.
Zrobił to co mu kazałam po czym wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon.


Po zjedzonej kolacji postanowiłam obejrzeć jakiś film. Postawiłam na " Step Brothers". Podczas oglądania komedii zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, gdzie pisało, że mam nową wiadomość od nieznanego numeru.
"Popatrz na ulice przez okno albo balkon"
Lekko wystraszona wykonałam polecenie. Stał tam samochód, a o niego opartych 3 kolesi. Zaraz, zaraz... Jeden z nich to Waster! Po co on tu przyjechał? Czego ode mnie chce? Skąd ma mój numer?!









niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 2.

  Po zjedzonym obiedzie udałam się do swojego pokoju. Włączyłam laptopa i zalogowałam się na Facebooku z nadzieją, ze będę mogła popisać z moją przyjaciółką z Dublina. Niestety nie była ona dostępna. Wylogowałam się i zabrałam się za odrabianie zadania domowego. Może Waster ma rację, że przesadzam z nauką? Ale z drugiej strony chcę w przyszłości mieć dobrą pracę. Przyzwyczaję się do tego, że dla niego zawsze będę kujonem. 
Zrobienie zadania domowego zajęło mi nie więcej niż pół godziny. W Dublinie resztę wolnego czasu poświęciłabym przyjaciołom. Żałuję, że nie wzięłam numeru telefonu Anne, bo może wtedy miałabym z kim się spotkać. Niestety teraz zostało mi tylko się nudzić. 


  Obudził mnie śpiew ptaków. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 7:20. Zerwałam się z łóżka jak poparzona. Starałam się jak najszybciej wykonać wszystkie czynności poranne. Wyszłam z domu 10 minut przed rozpoczęciem lekcji.
- No świetnie. Nie zdążę! - Powiedziałam sama do siebie.
Grupy mijających mnie nastolatków z innych szkół patrzyli na mnie jak na psychopatkę, bo kto biegnie do szkoły, żeby zdążyć na lekcję? Poza mną chyba nikt.
Po kilku minutach biegu złapała mnie kolka i musiałam się zatrzymać.                                                           - Kogo moje piękne oczy widzą. - Usłyszałam głos za sobą.

Odwróciłam się i ujrzałam Wastera na skuterze. 
No świetnie. Jeszcze on mi do szczęścia potrzebny.
- Za to moje oczy widzą kogoś, kogo nie chciałby widzieć. - Odpowiedziałam, a on totalnie zlekceważył moje słowa.
- Zgaduje, że idziesz do szkoły. - powiedział i spojrzał na zegarek. - Jest jeszcze jakieś 5 minut do rozpoczęcia lekcji, ale skoro wolisz rozmawiać ze mną...
- Nie, właściwie to nie chcę nawet na ciebie patrzeć, więc cześć. - Przerwałam mu i już miałam odchodzić, ale on powiedział.
- I tak nie zdążysz dojść do szkoły w 4 minuty, jedynym wyjściem z tej sytuacji jest to, żebyś wsiadła ze mną na skuter.
- Po moim trupie. - Oznajmiłam bez namysłu.
- Wolisz spóźnić się na lekcje i dostać wpis do dziennika? - Zapytał.
W sumie to miał rację, nie chcę się spóźnić na lekcję.
- No dobra, ale chcę żebyś wiedział, że wsiadam na ten skuter z tobą tylko dlatego, żeby nie spóźnić się do szkoły. - Oznajmiłam.
- Nie gadaj, tylko wsiadaj. - Powiedział.
Zajęłam miejsce pasażera. Zaczęłam się rozglądać za czymś, czego mogłabym się trzymać podczas jazdy. Niall zaśmiał się pod nosem.
- Przytul się do mnie. - Powiedział.
- Co? - Zapytałam niepewna.
- Przytul się do mnie. - Powtórzył.
Oplotłam rękami jego brzuch, a on przycisnął je mocniej, tak, że siedziałam oparta o jego plecy. W myślach widziałam już ten jego uśmieszek. Dlaczego on musi być, aż tak irytujący?


  Weszliśmy do szkoły równo z dzwonkiem na lekcje. Pobiegliśmy na 1 piętro i udaliśmy się do klasy, gdzie miała odbyć się geografia. Gdy weszliśmy do klasy wszyscy łącznie z panią Fox skierowali wzrok w naszą stronę.
- Przepraszamy za spóźnienie, ale wie pani spotkaliśmy się po drodze i od słówka do słówka, a ja nie mogłem ominąć tej okazji i musiałem... - Tłumaczył Waster, a cała klasa wybuchła śmiechem. 
- Nie musicie się tłumaczyć. - Przerwała nauczycielka.
Wyobrażam sobie o jakiej okazji myśli cała klasa. Szczerze mówiąc miałabym to samo na myśli gdyby ktoś wszedł do klasy cały czerwony z rozczochranymi włosami w dodatku tłumacząc się  ten sposób. Tymczasem ja tylko jechałam z nim na skuterze. Miałam ochotę zabić go za tą jednoznaczność.
Zajęłam miejsce w pierwszej lepszej wolnej ławce. Na szczęście Waster nie usiadł obok mnie.
Rozpoczęła się lekcja. Nie miałam jednak głowy do tego, aby słuchać nauczycielki. Byłam zła na sobie o to, że zgodziłam się jechać z nim na tym skuterze. Z drugiej strony gdyby nie on to pewnie miałabym już pierwszy wpis w dzienniku. Może mam mu podziękować? Pomógł mi bez mojej prośby, więc chyba nie muszę. Jeszcze pomyśli, że zaczynam mu ulegać, a tak nie jest. On nadal jest głupim gamoniem.
Z moich przemyśleń wyrwała mnie zwinięta kartka, która wylądowała na moim stole. Otworzyłam ją i przeczytałam jej treść.

  Muszę stwierdzić, że nieźle przytulasz. Ciekawe czy tak samo dobrze całujesz?
 Nie myśl, że podwiozłem Cię z dobrego serca. Czekam na rewanż. 

 Więc może dziś wieczorem u Ciebie ?
  PS. Nie myśl za dużo mnie ;*
                                                                 Waster xx


Czy wspominałam już, że jest idiotą?
Postanowiłam mu odpisać. Może da mi w końcu spokój.

  Nie rób sobie nadziei. Nic z tego nie będzie.
  PS. Nawet przez ułamek sekundy nie pomyślałam o tobie.

                                                                         Maggie.

Poczekałam aż nauczycielka będzie zapisywać coś na tablicy i odrzuciłam mu karteczkę. Odwróciłam się, żeby upewnić się czy przeczytała ją prawidłowa osoba. Na szczęście przeczytał ją Waster. Niby nie ma na niej nic ważnego, ale i tak bałam się, że ktoś mógłby pomyśleć, że ze sobą kręcimy.
Lekcja dobiegła końca. Niall jako pierwszy wyszedł z klasy. Ja zostałam jeszcze, aby zanotować zadanie domowe. Wyszłam z klasy i poszłam odłożyć książki do swojej szafki. 
Akurat obok niej stał Waster z.....
________________________________________________________________
Hej ;3
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału. Wydaje mi się nudny :c
Zauważyłam, że już 3 osoby czytają mojego bloga. Dziękuję <3
BARDZO PROSZĘ O KOMENTARZE. MOTYWUJĄ MNIE DO PISANIA ROZDZIAŁU!!!Do następnego ! ;*




                                           

czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 1.

Obudził mnie dźwięk budzika. Wyjątkowo niechętnie wstałam z łóżka i udałam się do łazienki. Uświadomiłam sobie, że to właśnie od dzisiejszego dnia zależy całe moje życie. A co jeśli coś zepsuje? Po wykonaniu porannych czynności postanowiłam przyszykować sobie ubrania. Nie mogły być to zwykłe przetarte jeansy i wygodny sweter. Musiałam ubrać się inaczej, więc postawiłam na to. Zeszłam na dół, aby zjeść śniadanie. W domu nikogo nie było, ponieważ tata i pani Clara pracują od rana do 16. Może to i lepiej ? Z racji tego, że nie miałam już zbyt wiele czasu moim dzisiejszym śniadaniem będą zwykłe grzanki. Zjadłam przygotowany posiłek i poszłam ogarnąć swój wygląd zewnętrzny. Ubrałam się, a włosy zostawiłam rozpuszczone. Zrobiłam delikatny makijaż i w sumie byłam już gotowa do wyjścia. Założyłam kurtkę, buty oraz wzięłam plecak i wyszłam z domu.

Droga do szkoły nie zajęła mi długo, więc miałam jeszcze trochę czasu, aby poznać się ze szkołą. Postanowiłam poszukać swojej szafki, a następnie znaleźć klasę w której miała odbyć się pierwsza lekcja.
- 154, 154, 154... - Powtarzałam cicho numer. - Jest.
Otworzyłam szafkę i schowałam do niej książki na dzisiejsze lekcje, aby nie dźwigać ich ze sobą. Teraz zostało mi tylko znaleźć klasę gdzie odbędzie się matematyka. Postanowiłam poszukać jakiegoś planu lekcji z myślą, że znajdę tam numer klasy. Nie myliłam się. Po chwili już wiedziałam, że lekcja odbywać się będzie w klasie 412. Nie byłam zadowolona z tego, że muszę iść, aż na 3 piętro szkoły, a świadomość tego, że pierwszą lekcją jest matematyka wcale mi nie pomagała. Znalazłam się pod klasą właśnie wtedy, gdy zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszłam do klasy jako ostatnia więc zajęłam jedyną wolną ławkę.
- Witamy w klasie nową uczennice Maggie. - Powiedziała nauczycielka.
Nie wiedząc jak mam się zachować po prostu uśmiechnęłam się. Rozpoczęła się lekcja. Temat wydawał się być prosty i też taki był. Zaczęliśmy rozwiązywać zadania, gdy ktoś wszedł do klasy.
- Panie Horan lekcja zaczęła się 15 minut temu. - Oznajmiła nauczycielka i odeszła od tablicy, aby wpisać spóźnienie.
- Dziękuje za informację. Naprawdę bardzo przyda mi się w życiu. - Odpowiedział chłopak i usiadł obok mnie.
Starałam skoncentrować się na rozwiązywaniu zadania, ale kolega z ławki mi na to nie pozwalał.
- A wiesz, że to bardzo nie ładnie zajmować czyjeś miejsce bez zgody właściciela ? - Wyszeptał do mnie.
Nic nie odpowiedziałam. Starałam się go lekceważyć.
- W takim razie teraz już wiesz. -  Dodał po chwili.
Na moje szczęście lekcja dobiegła końca. Zanotowałam zadanie domowe i wyszłam z klasy. Pod klasą natknęłam się na dziewczynę, która z tego co zauważyłam chodzi ze mną do klasy.
- Hej, to ty jesteś ta Maggie, prawda ? - Zapytała jedna z nich.
- Tak, to ja. - Odpowiedziałam.
- Więc może się przedstawię. Nazywam się Anne. - Powiedziała.
- Miło mi. - Uścisnęłam jej dłoń.
- Jesteś nowa, więc pewnie nie znasz jeszcze dobrze naszej szkoły. Mogę Ci pomóc się tu odnaleźć. - Uśmiechnęła się.

- Byłoby fajnie. - Odwzajemniłam uśmiech i ruszyłam za dziewczyną.
- W sumie to chciałam też Cię ostrzec. - Oznajmiła.
- Przed czym ? - Zapytałam.
- Raczej przed kim. Przed Niall'em. To ten z którym siedziałaś na matmie. - Powiedziała.
- Jest dość upierdliwy i chamski ? Tak, to chyba tyle co o nim wiem. - Zaśmiałam się.
- Mówią na niego Waster, a tak naprawdę nazywa się Niall Horan. Jest typowym lowelasem. Miał już chyba z milion dziewczyn. Poza tym ma też swój gang. Miał problemy z policją, ale jego tata ma duże wpływy na dyrektora naszej szkoły więc nie został wyrzucony ze szkoły. - Oznajmiła i zatrzymaliśmy się przy szafkach, aby wziąć książki na następną lekcję.
- Wiesz, wydaję mi się, że im mniej o nim wiem tym lepiej dla mnie. - Uśmiechnęłam się i skierowałyśmy się w stronę klasy.

Kolejne lekcje mijały bardzo szybko. Może dlatego, że byłam bardzo aktywna. Na każdej lekcji siedziałam z Anne. Polubiłam ją. Waster chyba postanowił zrobić sobie wolne, bo nie widziałam go do końca zajęć w szkole. Kiedy wracałam ze szkoły postanowiłam udać się do jakiegoś sklepu i kupić owoce, które bardzo lubię.
Po zrobionych zakupach powoli kierowałam się w stronę domu. Byłam już prawie przy swoim podwórku, gdy zauważyłam znanego mi chłopaka wychodzącego z domu na przeciwko. Poznał mnie i powoli zbliżał w moim kierunku. Przyśpieszyłam kroku, aby go ominąć. Niestety nie udało mi się to.
- A gdzie Ci się tak spieszy ? - Zapytał.
- Do domu. - Powiedziałam.
- A no tak... Wy lizusy i kujony musicie iść się uczyć. - Zaśmiał się.
- Przynajmniej coś w życiu osiągniemy. - Uśmiechnęłam się.
- Czy uważasz, że ja nic nie osiągnę ? - Zapytał.
- Tak, ale wiesz co ? Może będziesz mógł zalepiać dziury w drogach. - Powiedziałam zatrzymując się pod domem.
- Mylisz się. Tutaj mieszkasz ? - Zmienił temat.
- Może. - Odpowiedziałam.
- W takim razie kiedyś do Ciebie wpadnę. - Puścił mi oczko. - A jak na razie wystarczy mi twój numer telefonu. 
- Niedoczekanie twoje. - Powiedziałam.
- I tak go zdobędę. Prędzej czy później i tak mi ulegniesz. - Uśmiechnął się.
- Tym razem to ty się mylisz. - Oznajmiłam.
- Mój przyjaciel mieszka tutaj naprzeciwko ciebie, więc będziemy się często widywać. Złożę kiedyś niezapowiedzianą wizytę więc bądź gotowa. - Zaśmiał się.
- Nie wpuszczę cię gamoniu. - Powiedziałam i otworzyłam drzwi do domu.
- Jesteś pierwszą dziewczyną, która nazywa mnie gamoniem. - Stwierdził.
- I nie ostatnią. - Dodałam i weszłam do domu.

Postanowiłam zrobić obiad. Stawiłam na zwykłe spaghetti. Przyszykowałam potrzebne składniki i zabrałam się za robienie potrawy. W międzyczasie usłyszałam pukanie do drzwi, więc poszłam otworzyć. Zdziwiłam się, gdyż nikogo nie było. Już miałam zamykać drzwi, gdy na wycieraczce zauważyłam kartkę. Wzięłam ją i zamknęłam drzwi. Byłam ciekawa tego, co jest na niej napisanie, więc ją otworzyłam. Było na niej napisane " Do zobaczenia kujonku. Waster xx "
Debil... Upierdliwy Debil...

                                      __________________________________________

Hej ;3
Więc pierwszy rozdział mam już za sobą. Mam nadzieję, że się wam spodoba. 
Proszę, abyście napisali w komentarzu co myślicie o tym rozdziale :)