- Maggie ! W tej chwili na dół. - Usłyszałam krzyk ojca. Co on dzisiaj taki nerwowy?
- Tak tato? - Zapytałam się schodząc po schodach.
- Możesz mi wytłumaczyć awarię ogrzewania w szkole? Twoja wychowawczyni stwierdziła, że zwyczajne opuściłaś dzień szkoły, ale wiesz co? Nieźle udało Ci się mnie oszukać. - Mówił tata.
- Wy..Wychowawczyni? Może była pijana? Przecież wyraźnie słyszałam jak ogłaszała dzień wolny od zajęć. - Starałam się jakoś udobruchać ojca.
- Mag... Nie zgrywaj niewiniątka. Już więcej mnie nie oszukasz. Teraz marsz do jakiejś koleżanki odpisać notatki i do książek ! - Podniósł swój ton głosu.
No tak. Mogłam się spodziewać telefonu wychowawczyni. Chyba, że... ktoś mnie sypnął. Wątpie, przecież nikt po za mną, Wasterem i jego kolegami nie wie gdzie byłam.
Teraz zostało mi tylko iść za rozkazem ojca i tak też zrobiłam. Pożyczyłam zeszyty od Anne i wzięłam się za przepisywanie.
Właśnie kończyłam przepisywać notatki z chemii, gdy zawibrował mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, a moim oczom ukazała się niezbyt pożądania informacja w tym dniu. Właśnie dostałam wiadomość od Nialla.
Odczytałam SMSa. Zdenerwowała mnie jego zawartość. Ta jego pewność siebie jest taka ugh... irytująca. Chcę mu się postawić! Może wtedy spadnie mu jego ego. Jak postanowiłam tak też zrobiłam i odpisałam na wiadomość chłopaka. Wróciłam do przepisywania notatek z nadzieją, że już więcej nie napisze i stanie się miły oraz spokojny w stosunku do mnie. On miły i spokojny? Chyba sama nie wierzę w to co myślę. Ktoś taki jak on nie może się zmienić na lepsze. Po kilku minutach dostałam odpowiedź na moją wiadomość. Już nawet nie mogę wyrazić swojego zdania w tym temacie. Po prostu świetnie. Nie mam zamiaru iść z nim gdziekolwiek, a nawet widzieć go na swoje oczy. Jest on jedną z nielicznych osób, które działają mi na nerwy jak nikt inny. Gdyby nie on teraz pewnie czytałabym swoje ulubione książki, a nie siedziała i męczyła się z przepisywaniem notatek w dodatku z wciąż bolącą nogą. Niby jest już lepiej niż wczoraj, ale gdy ją przemęczę to boli jak zaraz po wypadku. Rzuciłam telefon na łóżko, aby mnie nie rozpraszał i wróciłam do poprzednio wykonywanej czynności.
Spakowałam potrzebne książki na jutro i zaczęłam się uczyć na jutrzejszy dawno zapowiadany sprawdzian z matematyki. Nie miałam nawet najmniejszej ochoty uczyć się na ten sprawdzian, bo byłam wykończona, ale z drugiej strony zależy mi na nauce.
Po jakimś czasie opanowałam materiał z którego miał być jutrzejszy sprawdzian. Zeszłam na dół, aby przygotować sobie coś do zjedzenia. Postawiłam na zwykłe tosty z serem i szynką.
- Już nauczona na matematykę? - Zapytała pani Clara stając u progu drzwi od kuchni.
- Tak. - Odpowiedziałam siadając do stołu.
- Tak tato? - Zapytałam się schodząc po schodach.
- Możesz mi wytłumaczyć awarię ogrzewania w szkole? Twoja wychowawczyni stwierdziła, że zwyczajne opuściłaś dzień szkoły, ale wiesz co? Nieźle udało Ci się mnie oszukać. - Mówił tata.
- Wy..Wychowawczyni? Może była pijana? Przecież wyraźnie słyszałam jak ogłaszała dzień wolny od zajęć. - Starałam się jakoś udobruchać ojca.
- Mag... Nie zgrywaj niewiniątka. Już więcej mnie nie oszukasz. Teraz marsz do jakiejś koleżanki odpisać notatki i do książek ! - Podniósł swój ton głosu.
No tak. Mogłam się spodziewać telefonu wychowawczyni. Chyba, że... ktoś mnie sypnął. Wątpie, przecież nikt po za mną, Wasterem i jego kolegami nie wie gdzie byłam.
Teraz zostało mi tylko iść za rozkazem ojca i tak też zrobiłam. Pożyczyłam zeszyty od Anne i wzięłam się za przepisywanie.
Właśnie kończyłam przepisywać notatki z chemii, gdy zawibrował mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz, a moim oczom ukazała się niezbyt pożądania informacja w tym dniu. Właśnie dostałam wiadomość od Nialla.
Odczytałam SMSa. Zdenerwowała mnie jego zawartość. Ta jego pewność siebie jest taka ugh... irytująca. Chcę mu się postawić! Może wtedy spadnie mu jego ego. Jak postanowiłam tak też zrobiłam i odpisałam na wiadomość chłopaka. Wróciłam do przepisywania notatek z nadzieją, że już więcej nie napisze i stanie się miły oraz spokojny w stosunku do mnie. On miły i spokojny? Chyba sama nie wierzę w to co myślę. Ktoś taki jak on nie może się zmienić na lepsze. Po kilku minutach dostałam odpowiedź na moją wiadomość. Już nawet nie mogę wyrazić swojego zdania w tym temacie. Po prostu świetnie. Nie mam zamiaru iść z nim gdziekolwiek, a nawet widzieć go na swoje oczy. Jest on jedną z nielicznych osób, które działają mi na nerwy jak nikt inny. Gdyby nie on teraz pewnie czytałabym swoje ulubione książki, a nie siedziała i męczyła się z przepisywaniem notatek w dodatku z wciąż bolącą nogą. Niby jest już lepiej niż wczoraj, ale gdy ją przemęczę to boli jak zaraz po wypadku. Rzuciłam telefon na łóżko, aby mnie nie rozpraszał i wróciłam do poprzednio wykonywanej czynności.Spakowałam potrzebne książki na jutro i zaczęłam się uczyć na jutrzejszy dawno zapowiadany sprawdzian z matematyki. Nie miałam nawet najmniejszej ochoty uczyć się na ten sprawdzian, bo byłam wykończona, ale z drugiej strony zależy mi na nauce.
Po jakimś czasie opanowałam materiał z którego miał być jutrzejszy sprawdzian. Zeszłam na dół, aby przygotować sobie coś do zjedzenia. Postawiłam na zwykłe tosty z serem i szynką.
- Już nauczona na matematykę? - Zapytała pani Clara stając u progu drzwi od kuchni.
- Tak. - Odpowiedziałam siadając do stołu.
- Chciałabym z tobą porozmawiać. - Oznajmiła kobieta. - Wiem, że jest to dla Ciebie trudne. Jednego dnia mieszkasz w Dublinie, a na drugiego dnia w całkiem innej części Irlandii w dodatku bez matki. Wiem także jaka była twoja przeszłość. Dlatego martwię się gdy spotykasz się z synem Horanów. Mieszkam tu od lat i dobrze wiem jaki on jest. Zresztą zmienia Ciebie i to na gorsze. Jestem pewna, że to przez niego okłamałaś swojego tatę. Nie zabraniam Ci się z zadawać, bo nie jestem twoją matką, ale chciałam Cię tylko ostrzec, bo jak na razie jesteś bardzo pilną uczennicą i nie stwarzasz wielkich problemów, a zadając się z nim wszystko może się w Tobie zmienić i zaważyć na przyszłości.
- Już dobrze wiem jaki on jest. To znaczy po części go rozgryzłam. Nie chcę mieć z nim do czynienia, ale jest strasznie nachalny. - Słysząc to pani Clara zrobiła zszokowaną minę. - Nie w tym sensie co pani myśli! Po prostu nie chce dać mi spokoju.
- Może mam Ci jakoś pomóc, żeby się od Ciebie odczepił? - Zapytała kobieta.
- Nie, dziękuję. Dam sobie sama radę. - Powiedziałam sama nie wierząc w to co mówię.
- W takim razie trzymam za Ciebie kciuki. - Rzekła pani Clara wychodząc z kuchni.
Trochę zdziwiła mnie ta rozmowa. Myślałam, że narzeczona mojego taty nie przepada za mną. Teraz wydaje mi się, że to bardzo miła i troskliwa kobieta. W prawdzie nie zastąpi mi mamy, ale wiem, że mogę na niej polegać.
Wsadziłam talerz do zmywarki i udałam się do mojego pokoju. Było wyjątkowo duszo więc otworzyłam okno i udałam się pod prysznic. Dokładnie umyłam każdą partię mojego ciała. Po skończonej czynności wytarłam ciało ręcznikiem, założyłam piżamę i wyszłam z łazienki.
- Cześć kujonku. - Powiedział Waster leżąc na moim łóżku.
- Jak ty się tutaj dostałeś ?! - Powiedziałam zdziwiona.
- Widzisz, czekałem pod Twoim domem jakąś godzinę. W końcu pomyślałaś o mnie i postanowiłaś otworzyć okno. Szkoda, że nie spuściłaś na dół swego warkocza jak Roszpunka, bo wtedy łatwiej byłoby mi tu wejść. - Zaśmiał się Waster.
- Już dobrze wiem jaki on jest. To znaczy po części go rozgryzłam. Nie chcę mieć z nim do czynienia, ale jest strasznie nachalny. - Słysząc to pani Clara zrobiła zszokowaną minę. - Nie w tym sensie co pani myśli! Po prostu nie chce dać mi spokoju.
- Może mam Ci jakoś pomóc, żeby się od Ciebie odczepił? - Zapytała kobieta.
- Nie, dziękuję. Dam sobie sama radę. - Powiedziałam sama nie wierząc w to co mówię.
- W takim razie trzymam za Ciebie kciuki. - Rzekła pani Clara wychodząc z kuchni.
Trochę zdziwiła mnie ta rozmowa. Myślałam, że narzeczona mojego taty nie przepada za mną. Teraz wydaje mi się, że to bardzo miła i troskliwa kobieta. W prawdzie nie zastąpi mi mamy, ale wiem, że mogę na niej polegać.
Wsadziłam talerz do zmywarki i udałam się do mojego pokoju. Było wyjątkowo duszo więc otworzyłam okno i udałam się pod prysznic. Dokładnie umyłam każdą partię mojego ciała. Po skończonej czynności wytarłam ciało ręcznikiem, założyłam piżamę i wyszłam z łazienki.
- Cześć kujonku. - Powiedział Waster leżąc na moim łóżku.
- Jak ty się tutaj dostałeś ?! - Powiedziałam zdziwiona.
- Widzisz, czekałem pod Twoim domem jakąś godzinę. W końcu pomyślałaś o mnie i postanowiłaś otworzyć okno. Szkoda, że nie spuściłaś na dół swego warkocza jak Roszpunka, bo wtedy łatwiej byłoby mi tu wejść. - Zaśmiał się Waster.
- Otworzyłam okno, ponieważ było mi duszno i nie myśl, że chociaż przez chwilę myślałam o tobie, bo tak nie było. - Oznajmiłam.
- Tylko winny się tłumaczy. - Chłopak wybuchł śmiechem.
- Zamknij się lepiej, bo mój ojciec Cię usłyszy. - Odrzekłam - Albo nie. Lepiej bądź głośno może sprawi, że stąd wyjdziesz i więcej nie wrócisz.
- Straszysz mnie swoim tatą? - Zapytał z uśmiechem.
- Tak, właśnie to robię. - Odpowiedziałam bez namysłu.
- Dlatego tu jestem, bo sama nie potrafisz sobie poradzić z problemami. - Oznajmił Waster.
- Akurat Ty jesteś moim największym problemem. - Powiedziałam.
- No widzisz. Więc dam Ci radę. Z problemami najlepiej jest się przespać. - Odrzekł robiąc jeden z tych swoich nieznośnych uśmiechów, a na mojej twarzy zapewne pojawiły się rumieńce.
- Wiesz co? Nie wiem po co tu przyszedłeś, ale jak zwykle strasznie mnie wkurzasz więc tam masz okno i możesz już sobie iść. - Powiedziałam poirytowana.
- Myślałem, że jesteś na tyle uprzejma, że odprowadzisz mnie do drzwi, a Ty każesz wychodzić mi przez okno, ale spokojnie daję Ci tydzień, a będziesz mnie odprowadzała pod drzwi w dodatku całując mnie na pożegnanie. - Oznajmił Waster.
- Widzę, że masz strasznie bujną wyobraźnię. - Stwierdziłam.
- A wracając do tego po co tu przyszedłem. - Powiedział. - Hm... W sumie nie wiem, ale zdenerwowało mnie to, że nie zeszłaś. Dobrze wiesz, że mi się nie odmawia i mam nadzieję, że więcej tego nie zrobisz. Cóż musiałem wszystko odwoływać. Restauracja, stolik, orkiestra, kelner. To dużo mnie kosztowało.
- Naprawdę wydałeś na mnie tyle pieniędzy? - Zapytałam zdziwiona.
- Chyba śnisz. Widzisz już mi ulegasz, a tak się zapierałaś. Jednak mam w sobie to coś. - Odrzekł.
- Jesteś świnią. - Powiedziałam.
- Ale i tak mnie lubisz. - Uśmiechnął się.
- Skąd możesz wiedzieć co lubię, a czego nie lubię? - Zapytałam.
- Po pierwsze ja wiem wszystko, a po drugie mnie nie da się nie lubić. - Oznajmił.
- Jestem idealnym przykładem tego, że da się Ciebie nie lubić. - Starałam się mu dogryźć.
- Gdybyś mnie nie lubiła to prawdopodobnie nie rozmawiałabyś teraz ze mną, a ja nie byłbym w twoim pokoju. - Zaśmiał się.
- To wszystko co masz do powiedzenia? - Zapytałam poirytowana.
- Widzisz, zmieniłaś temat. Czyli to wszystko co mówię to prawda. - Odrzekł.
- Zgrywanie mądrego Ci nie wychodzi. - Powiedziałam.
- Ja nie muszę się zgrywać. Jestem mądry od urodzenia. - Oznajmił.
- Szkoda, że tego nie widać. - Rzekłam, a w głębi duszy chciało mi się śmiać z jego niskiego poziomu inteligencji. - Jeśli nie masz już nic więcej do powiedzenia to możesz już iść.
Waster jak na zawołanie wstał. Nie podszedł jednak do okna, a do mnie. Wystraszyłam się.
- Jak sobie życzysz kujonku. - Powiedział patrząc na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Nie nazywaj mnie tak. - Oznajmiłam. Naprawdę denerwowało mnie to przezwisko.
- Będę robił co uważam za stosowne i nikt mi tego nie zabroni. - Odrzekł, a nasze oczy spotkały się ze sobą. Niestety. - Bądź gotowa jutro o 7:40. Chyba nie chcesz się spóźnić na pierwszą lekcję. Szczególnie, że mamy sprawdzian.
- Wolę iść pieszo. - Powiedziałam. Czułam się niekomfortowo w tej sytuacji, ale bałam się wykonać jakikolwiek ruch. Mimo tego, że bardzo chciałam.
- A ja wolę po ciebie przyjechać. Tylko się jakoś ubierz. Wszystko tylko nie ten twój stary rozciągnięty sweter. - Szepnął mi do ucha.
- Dobrze wiem jak mam się ubierać. Nie musisz mnie pouczać. - Oznajmiłam.
- Muszę. Dobranoc i niegrzecznych snów o mnie. - Powiedział i.... pocałował mnie w policzek.
Stałam oszołomiona całą tą sytuacją patrząc jak wychodzi przez okno. Jestem zła na siebie, że mu uległam. Pewnie jest teraz z siebie zadowolony. Wiem, że pakuję się w kłopoty. Muszę jakoś temu zaradzić. Zresztą obiecałam to pani Clarze.
Zamknęłam okno i usiadłam na łóżku. Jestem przekonana, że dzisiejszej nocy nie zmrużę oka. W mojej głowie roiło się od myśli głównie przez ten mały pocałunek. Dla innych wydałoby się to normalnie, bo przecież w dzisiejszych czasach nawet dziewczyny witają się buziakiem w policzek. Jednak wydaje mi się, że to posunięcie Wastera nastąpiło za szybko. Znam go zaledwie kilka dni. Boję się, że będzie tak jak kiedyś. Nie chcę wchodzić w złe towarzystwo jakim jest Niall i jego koledzy. Jestem prawie przekonana, że wróciłabym wtedy do imprez i alkoholu, a tego już definitywnie nie chcę. A co jeśli nie uda mi się i będę musiała robić to co mi każe tak jak do tej pory?
Postanowiłam poczytać książkę, aby jakoś zapomnieć o wydarzeniach, które dzisiaj mi się przytrafiły. Wzięłam pierwszą lepszą z półki i wróciłam na łóżko. Położyłam się i zanurzyłam się w lekturze. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Kolejne dni zapowiadają się coraz gorzej, chyba, że uda mi się jakoś temu zaradzić.
- Zamknij się lepiej, bo mój ojciec Cię usłyszy. - Odrzekłam - Albo nie. Lepiej bądź głośno może sprawi, że stąd wyjdziesz i więcej nie wrócisz.
- Straszysz mnie swoim tatą? - Zapytał z uśmiechem.
- Tak, właśnie to robię. - Odpowiedziałam bez namysłu.
- Dlatego tu jestem, bo sama nie potrafisz sobie poradzić z problemami. - Oznajmił Waster.
- Akurat Ty jesteś moim największym problemem. - Powiedziałam.
- No widzisz. Więc dam Ci radę. Z problemami najlepiej jest się przespać. - Odrzekł robiąc jeden z tych swoich nieznośnych uśmiechów, a na mojej twarzy zapewne pojawiły się rumieńce.
- Wiesz co? Nie wiem po co tu przyszedłeś, ale jak zwykle strasznie mnie wkurzasz więc tam masz okno i możesz już sobie iść. - Powiedziałam poirytowana.
- Myślałem, że jesteś na tyle uprzejma, że odprowadzisz mnie do drzwi, a Ty każesz wychodzić mi przez okno, ale spokojnie daję Ci tydzień, a będziesz mnie odprowadzała pod drzwi w dodatku całując mnie na pożegnanie. - Oznajmił Waster.
- Widzę, że masz strasznie bujną wyobraźnię. - Stwierdziłam.
- A wracając do tego po co tu przyszedłem. - Powiedział. - Hm... W sumie nie wiem, ale zdenerwowało mnie to, że nie zeszłaś. Dobrze wiesz, że mi się nie odmawia i mam nadzieję, że więcej tego nie zrobisz. Cóż musiałem wszystko odwoływać. Restauracja, stolik, orkiestra, kelner. To dużo mnie kosztowało.
- Naprawdę wydałeś na mnie tyle pieniędzy? - Zapytałam zdziwiona.
- Chyba śnisz. Widzisz już mi ulegasz, a tak się zapierałaś. Jednak mam w sobie to coś. - Odrzekł.
- Jesteś świnią. - Powiedziałam.
- Ale i tak mnie lubisz. - Uśmiechnął się.
- Skąd możesz wiedzieć co lubię, a czego nie lubię? - Zapytałam.
- Po pierwsze ja wiem wszystko, a po drugie mnie nie da się nie lubić. - Oznajmił.
- Jestem idealnym przykładem tego, że da się Ciebie nie lubić. - Starałam się mu dogryźć.
- Gdybyś mnie nie lubiła to prawdopodobnie nie rozmawiałabyś teraz ze mną, a ja nie byłbym w twoim pokoju. - Zaśmiał się.
- To wszystko co masz do powiedzenia? - Zapytałam poirytowana.
- Widzisz, zmieniłaś temat. Czyli to wszystko co mówię to prawda. - Odrzekł.
- Zgrywanie mądrego Ci nie wychodzi. - Powiedziałam.
- Ja nie muszę się zgrywać. Jestem mądry od urodzenia. - Oznajmił.
- Szkoda, że tego nie widać. - Rzekłam, a w głębi duszy chciało mi się śmiać z jego niskiego poziomu inteligencji. - Jeśli nie masz już nic więcej do powiedzenia to możesz już iść.
Waster jak na zawołanie wstał. Nie podszedł jednak do okna, a do mnie. Wystraszyłam się.
- Jak sobie życzysz kujonku. - Powiedział patrząc na mnie swoimi niebieskimi oczami.
- Nie nazywaj mnie tak. - Oznajmiłam. Naprawdę denerwowało mnie to przezwisko.
- Będę robił co uważam za stosowne i nikt mi tego nie zabroni. - Odrzekł, a nasze oczy spotkały się ze sobą. Niestety. - Bądź gotowa jutro o 7:40. Chyba nie chcesz się spóźnić na pierwszą lekcję. Szczególnie, że mamy sprawdzian.
- Wolę iść pieszo. - Powiedziałam. Czułam się niekomfortowo w tej sytuacji, ale bałam się wykonać jakikolwiek ruch. Mimo tego, że bardzo chciałam.
- A ja wolę po ciebie przyjechać. Tylko się jakoś ubierz. Wszystko tylko nie ten twój stary rozciągnięty sweter. - Szepnął mi do ucha.
- Dobrze wiem jak mam się ubierać. Nie musisz mnie pouczać. - Oznajmiłam.
- Muszę. Dobranoc i niegrzecznych snów o mnie. - Powiedział i.... pocałował mnie w policzek.
Stałam oszołomiona całą tą sytuacją patrząc jak wychodzi przez okno. Jestem zła na siebie, że mu uległam. Pewnie jest teraz z siebie zadowolony. Wiem, że pakuję się w kłopoty. Muszę jakoś temu zaradzić. Zresztą obiecałam to pani Clarze.
Zamknęłam okno i usiadłam na łóżku. Jestem przekonana, że dzisiejszej nocy nie zmrużę oka. W mojej głowie roiło się od myśli głównie przez ten mały pocałunek. Dla innych wydałoby się to normalnie, bo przecież w dzisiejszych czasach nawet dziewczyny witają się buziakiem w policzek. Jednak wydaje mi się, że to posunięcie Wastera nastąpiło za szybko. Znam go zaledwie kilka dni. Boję się, że będzie tak jak kiedyś. Nie chcę wchodzić w złe towarzystwo jakim jest Niall i jego koledzy. Jestem prawie przekonana, że wróciłabym wtedy do imprez i alkoholu, a tego już definitywnie nie chcę. A co jeśli nie uda mi się i będę musiała robić to co mi każe tak jak do tej pory?
Postanowiłam poczytać książkę, aby jakoś zapomnieć o wydarzeniach, które dzisiaj mi się przytrafiły. Wzięłam pierwszą lepszą z półki i wróciłam na łóżko. Położyłam się i zanurzyłam się w lekturze. Nawet nie wiem kiedy usnęłam. Kolejne dni zapowiadają się coraz gorzej, chyba, że uda mi się jakoś temu zaradzić.
.gif)
jezu, nie moge doczekać się następnego, kocham tego bloga
OdpowiedzUsuńDawaj następny rozdział ♥
OdpowiedzUsuńSara :)
Wspaniały rozdział <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny, a ja jestem bardzo niecierpliwa xd
Pozdrawiaam :)
Zarąbisty <3 Ja chcę już kolejny rozdział!!! Pisz go szybko!!! plis
OdpowiedzUsuńCudo<3 szybko next
OdpowiedzUsuńSuper!!! next <3
OdpowiedzUsuńproszeeeee next <333333
OdpowiedzUsuńsuper *O* kiedy kolejny?
OdpowiedzUsuńKolejny rozdział będzie niestety dopiero gdzieś 27-28 lipca, ponieważ jutro wyjeżdżam.
UsuńWiem, że musieliście tak długo czekać, ale wynagrodzę Wam to tym, że rozdział 7 będzie bardzo długi i wydaję mi się, że ciekawy :) xx